WiększaMniejszyNormalny
20.06.2019.
SESJE RADY MIEJSKIEJ
 
 
  
AKTUALNOŚCI
Gospodarka Odpadami
Galeria 2019
Galeria 2018
Galeria 2017
Galeria 2016
Galeria 2015
Galeria 2014
Galeria 2013
Galeria 2012
Galeria 2011
Galeria archiwum
"Biuletyn Choszczeński"
Organizacje pozarządowe
Z kart historii
Kluby sportowe
Kontakt
Powiadom nas
----------------------------------------
Turyści
----------------------------------------
Mieszkańcy
----------------------------------------
NIERUCHOMOŚCI - Inwestycje
Mapa strony
----------------------------------------
----------------------------------------
---------------------------------------
Ochotnicza Straż Pożarna
STUDIUM UWARUNKOWAŃ
SYSTEM INFORMACJI PRZESTRZENNEJ
System informacji przestrzennej Miasta i Gminy Choszczno
EDG
eod
bip
eod
lcc
rejestr
Kolporter RSS
Rozmowa z Anną Kozak Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
11.07.2017.
Rozmowa z Anną Kozak
CHOSZCZNO. Rozmowa z ANNĄ KOZAK, byłą już dyrektor Specjalnego Ośrodka Szkolno - Wychowawczego im. Kawalerów Orderu Uśmiechu w Suliszewie.

- Tegoroczne zakończenie roku szkolnego w Specjalnym Ośrodku Szkolno – Wychowawczym w Suliszewie miało klimat wyjątkowy, a na Pani twarzy uśmiech bardzo często mieszał się ze łzami. Nie kryła też Pani zaskoczenia tym, z jakim rozmachem przeprowadzone zostało to wydarzenie?
- Choć minęRozmowa z Anną Kozakło już trochę czasu, to jeszcze do dzisiaj przeżywam i analizuję każdy akcent, każdą chwilę. Nie do końca jestem przekonana, że na coś takiego zasłużyłam i za każdym razem podkreślam, że to nie było pożegnanie z pracą lecz wyjątkowy benefis.

- Każdy wywiad powinien mieć swój początek, więc proszę zdradzić, jak i kiedy się to stało, że trafiła Pani do Suliszewa?
- Mąż przywiózł mnie tu w 1979 roku. Rok wcześniej tutejsze technikum rolnicze przeniesione zostało do Choszczna, a jego miejsce zajął, również przeniesiony Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy z Gorzowa Wielkopolskiego. Od podstaw i w niełatwych warunkach organizowała go wówczas pani REGINA WOLIŃSKA. To właśnie ona przyjęła mnie na etat wychowawcy.

- Od razu poczuła Pani, że to jest miejsce, w którym można spełnić swoje zawodowe marzenia?

- Odpowiedź powinnam zacząć od wytłumaczenia, że swój zawód wybrałam bardzo świadomie. Studiowałam pedagogikę szkolną w szczecińskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej i wręcz marzyłam o pracy dziećmi. Jednak tu po pierwszym dniu była przekonana, że to praca nie dla mnie. Strach, brak doświadczenia…, to wszystko się kumulowało, więc w zasadzie byłam pewna, że zostanę tu tylko na chwilę.

- I ile ta chwila potrwała?
- (śmiech)…prawie 40 lat. Przez pierwsze 11 byłam wychowawcą. W 1990 roku na emeryturę odszedł dyrektor MICHAŁ SOCHACKI i wicedyrektor R. Wolińska. Nowym szefem ośrodka został BOGDAN WRÓBLEWSKI, a mi powierzono obowiązki zastępcy. W 2005 roku to ja zostałam głównym sternikiem ośrodka…

- Który z tych trzech etapów był według Pani najciekawszy?
- W każdym się coś ciekawego działo, ale zdecydowanie najwięcej w tym ostatnim. Wejście Polski do Unii Europejskiej sprawiło, że otworzyły się przed nami możliwości korzystania z wszelkiego rodzaju projektów, które w efekcie pozwalały na zdecydowany rozwój ośrodka. Wymieniliśmy wszystkie okna, wyremontowaliśmy w szkolne sanitariaty, a przede wszystkim wyposażyliśmy ośrodek w cały szereg pomocy dydaktycznych. O nasyceniu ośrodka w komputery mówiono wówczas w całym regionie. Na dodatek otworzyły się przed nami środki z PEFRON-u i bardzo dużo wsparł nas też organ prowadzący, czyli starostwo choszczeńskie. Niektóre przedsięwzięcia były wręcz szalone i tu do końca życia nie zapomnę remontu, w którym trzeba było wynieść wszystko ze szkoły i internatu. Proszę sobie wyobrazić 60 łóżek, szaf, szafeczek, ławek czy tablic. Nie mieliśmy gdzie tego schować, więc daliśmy na przechowanie rodzicom uczących się u nas dzieci. Wtedy nie było mi do śmiechu, ale się udało.

- Na pożegnaniu wspomniała Pani, że bardzo ważnym momentem dla ośrodka było nadanie imienia Kawalerów Uśmiechu.

- Przy tej okazji poznaliśmy naszego przyjaciela i ambasadora MARKA MICHALAKA. Jest on rzecznikiem praw dziecka i jednocześnie kanclerzem kapituły Orderu Uśmiechu, a nas wspiera zarówno materiałami metodycznymi, jak i też pomocą w organizacji różnych przedsięwzięć. To właśnie on kiedyś zwrócił nam uwagę na to, że dzieci są dziećmi, a dzieciństwo nie powinno być traktowane jako przedsionek dorosłości.

- Z nieukrywaną dumą wymienia Pani również nazwiska BARTOSZA ARŁUKOWICZA i MAGDALENY KOCHAN. A miała Pani jakichś mentorów tu, na miejscu?
- Pierwszą osobą, która bardzo dużo mnie nauczyła była nieżyjąca już KRYSTYNA GURTOWSKA. Zawsze właściwą drogę zawsze wskazywała mi też KRYSTYNA KOWALEWSKA. Tak naprawdę w swoim zawodowym życiu spotkała wielu wspaniałych ludzi i nie będę więcej wymieniać, bo mogłabym kogoś skrzywdzić.

- A mąż? (Czesław Kozak, wuefista w SOS-W – red.)
Zakręcony człowiek, duszą i ciałem oddany sportowi. To m.in. jego działania sprawiły, że nasz ośrodek organizuje dwie imprezy ogólnopolskie i dwie o zasięgu wojewódzkim. Tu lista sukcesów jest przeogromna, a ja pochwalę się tylko tym, że w tym roku nasze gimnazjum w sporcie zajęło pierwsze miejsce w województwie.

- A jak wyglądała współpraca ze społecznością Suliszewa?
- Dziś bardzo fajnie, ale doskonale pamiętam protokół z pierwszego posiedzenia rady, z którego wynikało, że zdaniem mieszkańców powinniśmy nasze dzieci trzymać w zamknięciu i nikomu ich nie pokazywać. Dla większości był to szok, bo do tej pory uczyła się zdrowa młodzież, którą zastąpiły niepełnosprawne dzieci. Tak naprawdę, to my tylko deklarujemy naszą tolerancję, jednak w życiu jest już zupełnie inaczej. Organizowaliśmy dożynki, były akcje czytelnicze inicjowane przez MARIĘ KOWAL, nawet malowaliśmy drzewa. Malowanie, to taki zwyczaj przywieziony przez suliszewian z kresów…

- A gdyby Pani miała tu jeszcze zostać na kolejnych kilkanaście lat, to byłoby coś jeszcze do zrobienia?
- Oczywiście. Przede wszystkim na tej nieukończonej budowie powinno powstać przedszkole. Wtedy nasz ośrodek prowadziłby zamknięty cykl kształcenia dzieci niepełnosprawnych. W miejscu gdzie mieliśmy boisko marzył mi się ogród z kwiatami, drzewami i alejami. Zrobiłabym też plac zabaw, a także plenerową siłownię dla moich chłopców.

- I co dalej?
- Dalej, w sensie na emeryturze?

- Tak.
- Nigdy nie przymierzałam się do emerytury, więc nie mam zielonego pojęcia. Niczego specjalnego od losu nie oczekuję, więc co mi przyniesie to pokornie przyjmę. Największą wadą minionego 40-lecia było to, że mieszkałam kilkadziesiąt metrów od miejsca pracy. W duchu marzę o hektarowym ogrodzie pełnym kwiatów i… daleko od domu.

- Dziękuję.
Rozmawiał Tadeusz Krawiec

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Rewitalizacja w Gminie Choszczno
SYSTEM POWIADAMIANIA MIESZKAŃCÓW

TERMO

CHOSZCZNO

ZAKŁAD AKTYWNOŚCI ZAWODOWEJ

"SZANSA"

serdecznie zapraszamy

na naszą stronę na

facebook-u

Gospodarka Odpadami
Kalendarz imprez 2012
Choszczno
Fundusze, Projekty, Dofinansowania, Pomoc Finansowa
Rejestr zbiorów danych osobowych Choszczno
Organizacje pozarządowe - kliknij

Przygarnij mnie...

Index firm - Gmina Choszczno

Samorządowy Informator SMS Gminy Choszczno
lcc

Turystyczno – rekreacyjne zagospodarowanie terenów wokół jeziora Klukom oraz na Miejskiej Górze

Lokalna Grupa Rybacka

Północna Izba Gospodarcza - Oddział w Choszcznie

Zadania Inwestycyjne
 
Polska Telewizja Internetowa
Lider Pojezierza
LP
Nasze strony
osw

chdk

crs

OSP
Ochotnicza Straż Pożarna
Copyright © 2019 www.choszczno.pl.